piątek, 22 marca 2013

Początki przygody z frisbee :)

Wracając z DCDC ze swoim pierwszym dyskiem i poradnikiem ,,DOGadaj się" wiedziałam o nauce frisbee tylko tyle, ile było tam napisane, czyli... żeby dużo się z psem szarpać i że nie można mu od razu rzucać długich backhandów,oczekiwać, że będzie łapał je w locie ;) Czyli prawie nic :D Po wręczeniu Luniakowi zabawki, okazało się, że od razu chętnie bierze ją do pyska i nie oporów przed łapaniem dekla. Kupowałam jej przecież najróżniejsze piłeczki, pluszowe czy gumowe kostki i ringa dla psów, była więc przyzwyczajona do różnych kształtów zabawek. Po kilku dniach bardzo się w to wkręciłyśmy (a szczególnie ja ;) ) i zaczęłam przeszukiwać najróżniejsze strony poświęcone temu sportowi, skierowane dla początkujących. Na podstawie zdobytych doświadczeń i obserwacji, chciałabym opisać więc sama proces wprowadzania psa w świat dogfrisbee...



Przede wszystkim musimy pamiętać o zakupie odpowiedniego dysku. Należy kupić go w dobrym sklepie internetowym, sprzedającym dyski dla psów. Ludzkie frisbee mogą okazać się niebezpieczne, przede wszystkim z powodu ostrych zadziorów, tworzących się w miejscach przegryzionych przez psiaka. Dyski psie wykonane są z innego materiału, a na pocieszenie mogę powiedzieć, że są uznawane za bardzo dobre i kupowane także przez zawodników zwykłego frisbee ;)
Oczywiście pierwszy dysk powinien być miękki. My zaczęłyśmy od modelu Fastback Flex, czyli mniej wytrzymałej wersji zwykłego Fastbacka. Niestety Luniakowe szczęki bardzo szybko się z nim rozprawiły, ale właśnie takie delikatne (a nawet bardziej) dekielki są dobre na początek. Jeśli mamy psa bardzo nakręconego, który morduje kupowane dotychczas talerzyki, możemy zainwestować w bardziej wytrzymałe modele, których na rynku nie brakuje. Do tych najwytrzymalszych należą np.: Eurablendy i Jawzy (te drugie dostępne są także w wersji dla mniejszych psiaków), musimy się jednak liczyć z tym, że wraz z wytrzymałością wzrasta cena dysku. ;)

Eurablend
Gdy mamy odpowiednie frisbee należy... nie, nie bawić się z psem, ale nauczyć się prawidłowo rzucać. ;) Żeby zacząć wspólną zabawę, musimy opanować rzucanie floatera, backhanda i rollera. Zajmie to trochę czasu, podczas którego nie powinniśmy pokazywać zabawki psiakowi, można go jednak wykorzystać na zbudowanie w psu przekonania, że zabawa z opiekunem jest wspaniała! W tym celu należy bawić się z pupilem szarpakami, piłeczkami na sznurku lub bez, nawet starym ręcznikiem. Dużo go chwalić, mówić radosnym głosem, bardzo dużo szarpać się, udając walkę. Pamiętajmy tylko, że ze szczeniakami musimy przeciągać się zabawką bardzo delikatnie. Właśnie na tym etapie dobrze jest wprowadzić komendę na puszczanie, pamiętając jednak by pozwalać co jakiś czas psiakowi wygrać. To zbuduje jego pewność siebie i nie zniechęci do wspólnych zabaw. Oczywiście, powinniśmy przerwać zabawę w najlepszym jej momencie. Kiedyś pisałam już coś na temat nakręcania. ;) Najlepiej już wtedy nauczyć aportowania, pamiętając, że w tym celu najlepiej samemu uciekać przed psem trzymającym zabawkę, wołając radosnym głosem i nagradzając każde przyniesienie zdobyczy szarpaniem się. :) Odebranie jej psu zaraz po jej przyniesieniu podczas początków wspólnej pracy, może trwale zburzyć jego zaufanie do przewodnika i spowodować, że więcej jej nam nie zaaportuje.

Leg vault, czyli odbicie od nogi
Gdy umiemy dobrze rzucać, a nasz pies uwielbia zabawę z nami i cieszy się na widok trzymanej przez nas zabawki, można pokazać mu frisbee. Zachęcając do szarpania, najlepiej płasko turlać po ziemi spodem do góry i uciekać z deklem tuż przy podłożu, głośno chwaląc psa za zainteresowanie płaskim przedmiotem i szarpanie. Gdy nasz psiak ma problemy z motywacją i spodoba mu się ta zabawa, należy szybko ją przerwać i schować frisbee poza jego zasięgiem. Za jakiś czas zrobić to samo, stopniowo przedłużając sesję.

Roller :)
Następnie można przejść do rzucania rollerów (dysk toczący się brzegiem po ziemi), dbając o to, by leciały prosto i zakręcały najwyżej pod sam koniec. Każdy aport powinniśmy nagradzać zabawą w przeciąganie. Wszelkie gonitwy za psem i okazywanie frustracji tylko popsuje wspólną relację. Można wymieniać dyski szarpiąc się na zmianę jednym i drugim czy rzucając nimi rollery oraz nauczyć psa obiegania przewodnika, dzięki czemu w momencie wyrzutu będzie już rozpędzony- znacznie zwiększy to szanse na złapanie frisbee w locie.


By nauczyć psiaka obiegania, powinniśmy zachęcić go do podążania za dyskiem trzymanym w ręce, po czym wykonać ruch za siebie i szybko przenieść rękę z dyskiem na swoją drugą stronę tak, by pies przebiegł za naszymi plecami i dopadł zabawkę. Oczywiście nagradzamy to solidną dawką szarpania. ;) Gdy psiak opanuje ten manewr można po obiegnięciu podrzucać floatery, będące dla niego łatwym łupem. Musimy uważać, aby nie wyrzucać frisbee prosto w psa, lecz odpowiednio przed nim, ponieważ to ułatwi mu złapanie zabawki. Duża większość niepowodzeń wynika ze złego rzutu, jeśli zrobimy to umiejętnie pies sobie poradzi. ;) Następnie można uciekać z frisbee w ręce naśladując lot dysku nad ziemią. Najpierw dawać zabawkę wprost z ręki, później lekko go wyrzucając, a na koniec wyrzucać coraz dłuższe backhandy. Oczywiście nadal obowiązuje zasada przerywania w najlepszym momencie zabawy, nagradzania szarpaniem i pamiętania o tym, że to tylko zabawa. :)

 Pamiętajmy o tym, że dogfrisbee jest dla każdego psa bardzo męczące, dlatego treningi powinny trwać dość krótko, zależnie od potrzeb naszego pupila. Trenować należy na odpowiednim podłożu, czyli np. na trawie, beton jest zdecydowanie za twardy i może stanowić zagrożenia dla psich stawów. Najlepiej upewnijmy się też, czy nie ma tam dużo kamieni ani szkła, choć takich rzeczy nie da się całkowicie uniknąć. By zmniejszyć ryzyko kontuzji powinniśmy wykonywać  najpierw rozgrzewkę, najlepiej przebiec się z psem truchtem, wykonać sztuczki rozciągające, takie jak slalom między nogami, obroty, "a kuku", stanie na udzie itp. :)

Tak mniej więcej postępowałam z Luną, myślę więc, że jest to skuteczna metoda. Przede wszystkim musimy mieć na uwadze dobro czworonoga i nie nakładać na niego presji. Treningi powinny być dopasowane do postępów, które czyni pies i nie ma powodów, by się z tym spieszyć, a niektóre mogą mieć z czymś problemy i woleć inne sposoby nauki- czasami trzeba pokombinować ;)


Życzymy powodzenia i pozdrawiamy- Estera i Luna!

26 komentarzy:

  1. Fajnie czyta się o początkach czegoś u innych, można spojrzeć na coś z innej strony, dowiedzieć się czegoś nowego ;). Też muszę kiedyś opisać, jak u nas wyglądały początki zabawy dyskami :).

    OdpowiedzUsuń
  2. Podsumowując: początki bywają... różne. :)
    Niemniej jednak zawsze miło jako obserwator widzieć jak szybko wzrasta Wasze doświadczenie w frisbee. :D
    Życzę Tobie dalszych sukcesów na tej drodze, a Lunie dużo zdrowia by mogła w przyszłości latać tak jak dawniej. :>
    Pozdrawiamy E&F.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, też mam nadzieję, że z Luniakiem będzie wszystko dobrze ;)

      Usuń
  3. Fajnie czytać o kogoś początkach. Na nich było najgorzej ;)
    Dobry twój pomysł, może kiedyś skorzystamy ;D
    Pozdrawiam Martyna i Funny
    zapraszam do mnie :
    zyciezmoimpsem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Małe jawziki zawsze spoko! :D

    W każdym razie bardzo przyjemnie się czyta taki poradnik , można to też traktować jako waszą historię. Najlepsze co lubię to wyciąganie wniosków ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny foty i świetnie opisane początki (w sam raz dla nas:) ).

    OdpowiedzUsuń
  6. Z wielką nadzieją czytałam twój ''poradniczek autobiograficzny'' i nie zawiodłam się! Dopiero zaczynam przygodę z frisbee, więc dla takiego zielonego człowieka jak ja każda rada jest cenna! Tu tych rad jest duuużo - z czego jestem wielce zadowolona! Na pewno z nich skorzystam. Hm, będę miała pracowite święta bo mam niestety problemy z rzucaniem, ale dla chcącego nic trudnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Super, że się to komuś przyda :D

      Usuń
  7. Mi również twoje rady bardzo pomagają, a sama jestem we frisbee początkująca (i wątpię, abym kiedyś mogła powiedzieć coś więcej). PS. Może wiesz com zrobić z psem który pięknie szarpie się w domu, a na spacerach nie chce się szarpać w ogóle? Sonia na spacerach interesuje się zabawkami tylko wtedy kiedy je rzucę. Nie mogę jej namówić do szarpania się, za to w domu robi to chętnie i z wielkim zaangażowaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zachęcasz ją uciekając z ulubioną zabawką po ziemi, czy "szurając" nią i wylewnie chwaląc za zaangażowanie? Będąc na semi z Patką miałam okazję poznać bardzo ciekawą metodę z mopami (tak z mopami! :D), które świetnie nadają się do szarpania (czasem widać je na filmikach Patrycji- jeden jest taki jaskrawo zielony, prostokątny i włochaty ;) ). Należy cały czas poruszać zabawką tuż przy ziemi, można przywiązać ją także do jakiegoś sznurka, by było łatwiej i chwalić wylewnie każde zainteresowanie psiaka przedmiotem. Na seminarium był jeden pies z tym samym problemem co Sonia (w domu super się szarpie, a na dworze nic) i udało się w ten sposób rozbudzić w nim chęć szarpania. ;) Ja wiem z doświadczenia, że trzeba samemu dużo się ruszać, uciekać z zabawką nisko przy ziemi, nagle skręcać, gdy pies już zainteresuje się pogoją by jeszcze ją uatrakcyjnić i na koniec dać schwytać, nie wypuszczając od razu z ręki, tylko zachęcając do "walki" o zdobycz. :)

      Usuń
    2. Próbowałam potrząsać szarpakiem i podrzucać go, ale jak psinka złapała i chciałam się z nią szarpać, to ona od razu puszczała. Spróbuje tej metody z szuraniem po ziemi i uciekaniem. Poza tym również będę w kwietniu z Sonią na semi z Patrycją w Lublinie. A co do tych mopów, to sama zastanawiałam się, jak oglądałam filmik o Madie, co to za zabawka, bo wyglądała jak mop xD.

      Usuń
  8. Fajny przewodnik, dzięki za info :) Porady z życia wzięte zawsze są najfajniejsze, co prawda raczej nie będziemy się zajmować frisbee, ale kilka Twoich cennych uwag zapewne sięnam przydadzą.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojejku teraz już tak szybko dodajesz posty :) coraz ciekawsze ;*
    Kocham bawić się z Kolką frisbee ... dzięki za rady ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam małą przerwę w pisaniu, więc muszę ją nadrobić! ;) Marzec zaraz się skończy, a tu dopiero 2 notki!

      Usuń
    2. aha ale fajnie bo ostatnio to troszkę się naczekaliśmy :D

      Usuń
  10. też na wiosnę czekamy - jak ją tylko znajdziemy w stolicy na pewno o tym napiszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapraszam po wyróżnienie : http://sensitheamstuff.blogspot.com/2013/03/wyroznienie-i-zalegosci.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie to opisałaś :)
    Chciałabym mieć możliwość wykorzystania tych informacji, zwłaszcza, że bardzo podoba mi się ta zabawa, no niestety jednak Kajtuś nie może wysilać tylnych nóg, a przypuszcza, że z czasem zaczął by próbować łapać w locie, co powodowało by wybijanie się z tylnych nóg. No cóż...ale wam życzę dużo zabawy z dyskiem, bo mam nadzieje, że z Luną już lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy!
      To może będziesz rzucać mu chociaż rollery, dyski, które toczą się po ziemi i nie wymagają skakania? :) Na pewno nawet z takiej zabawy będziecie mieli dużo radości. ;)

      Usuń
  13. A napisz proszę - bo czytałam, że z młodym psem nie wolno wykonywać overów i vaultsów - co do drugiego rozumiem, ale takie delikatne overy, czemu nie? Mój psiak w zwykłej zabawie ze mną skacze nieraz wysoko i ma z tego ogromną frajdę. Możesz wypowiedzieć się w tym temacie? Bo dopiero mam zamiar zacząć z Terrorem zabawę w frisbee, ma 7miesięcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno to jednoznacznie określić, bo każdy pies rozwija się z swoim tempie, parę overów raz na jakiś czas (na pewno nie na każdej sesji ;)) przy psie o dobrej koordynacji nie powinno zaszkodzić, ale zawsze warto pamiętać, że czworonóg ma na robienie overów całe życie i nic się nie stanie, jak treningi trochę poczekają, za to może się coś stać, jeśli za bardzo się pospieszymy :) doskonale to rozumiem, bo sama pamiętam, jak nie mogłam się doczekać, aż zacznę z Kendo ćwiczyć, ale na pewno bezpieczniej jest trochę się wstrzymać, niż spieszyć :)

      Usuń
    2. Dzięki za odpowiedź! :) W sumie pewnie zanim sama nauczę się dobrze rzucać, to minie trochę czasu :) Póki co uczę się rollerów, sam rzut wychodzi mi za każdym razem. Tylko każdy rzut po paru-parunastu metrach skręca w prawo i końcowo zatacza koło. Jest jakiś sposób, żeby dysk toczył się prosto? :)


      Pozdrawiamy!
      K&T
      jackterror.blogspot.com

      Usuń
    3. Rollera powinno się wypuszczać pod kątem- jeśli rzucamy prawą ręką, powinniśmy przekrzywić go lekko w lewo, wtedy sam się wyprostuje i będzie toczyć prosto, zakręcając lekko dopiero pod sam koniec :)

      Usuń