poniedziałek, 10 czerwca 2013

Kendo na YouTube :)

I tak po trzech tygodniach naszego wspólnego życia Kendo doczekał się własnego filmiku! Czyli kilka scenek z życia małego potwora :) (Proponuję oglądać w jakości HD.)



+ Kilka zdjęć Pana Kropka, który już niedługo skończy 11 tygodni!
Pierwsze spotkanie z korytkiem pełnym ziemi ;)

Targetowanie noskiem.

Luna chcąca zjeść malucha :P


Potwór! 




Dwa małe, zmokłe zgredki, czyli spacer z braciszkiem Nismo :)

niedziela, 2 czerwca 2013

Czas leci...

Niedawno zdałam sobie sprawę, że do DCDC w Poznaniu niecały miesiąc... Chyba muszę częściej ćwiczyć rzuty, żeby nasz toss jakoś wyglądał :P


W zeszłą środę miałam z Luną niezłe przygotowanie! Pokaz frisbee w szkole :) Nie ukrywam, byłam pełna obaw ponieważ Luna miała ostatnio kolejny 'kryzys' jeśli chodzi o motywację i zaledwie kilka dni wcześniej udało mi się to troszkę naprawić, naokoło stali ludzie, grała głośna muzyka, ja byłam lekko zestresowana... A ona... dała z siebie wszystko! :D Jestem z niej mega dumna i zadowolona :) Mimo TYLU rozpraszaczy była skupiona, myśląca, nie zwracała uwagi na tłum, pięknie robiła wszystkie tricki i łapała dyski. Niestety, nie mam na razie żadnych zdjęć ani filmików- pokaz był częścią przygotowanego przeze mnie i moją grupę (w tym Ekoni, która prezentowała z Flopi grę na bongosach ;)) projektu gimnazjalnego. Każda grupa miała już na początku roku szkolnego wybrać jeden z tematów dotyczący wszystkich szkolnych przedmiotów, a wiadomo, kiedy na liście zobaczyłam hasło: ,,Pies, prawdziwy przyjaciel człowieka" (z biologii) wiedziałam, że tylko w tym będę mogła się spełnić i zabłysnąć ;) Tak więc podczas prezentacji powiedziałam co nieco o psiej psychice, a potem nadszedł czas na pokaz, który okazał się prawdziwym hitem! ;D Niestety, z opisanych przeze mnie przyczyn nie mogłam poprosić nikogo o filmowanie, zaraz po części teoretycznej musiałyśmy lecieć na boisko, by zmieścić się w czasie jednej lekcji! Liczę na to, że może ktoś coś pstryknął i uda mi się jeszcze odnaleźć- zobaczymy ;)


Kendo tymczasem aktywnie i bardzo intensywnie się socjalizuje, poznaje nowe miejsca, ludzi i psy. W czwartek przyjechały do nas Paulina i Lucy. Lunę zabrałam na dworzec by odebrać gości, i poszłyśmy od razu na pobliską Cytadelę.  Jak wróciłyśmy do domu malec poznał nową psią mentorkę, za którą chodził na spacerach krok w krok i pobierał nauki :) Tym sposobem, poprzez naśladowanie nabył nową umiejętność- tarzanie się w trawie! (od Luny nauczył się wcześniej rozkopywać kretowiska)



Oczywiście nie obyło się bez przygód ;) By pozwiedzać trochę Poznań wybrałyśmy się z psiakami nad jezioro Maltańskie. Nawet nie zwróciłyśmy uwagi, na nadchodzące chmury, jednak do czasu... Gdy zaczęłyśmy na dobre spacerować po lesie, złapała nas prawdziwa ulewa- trwające do końca spaceru urwanie chmury! Wszyscy wyglądaliśmy, jakbyśmy skąpali się w stawie- byliśmy przemoczeni do suchej nitki ;)
Jestę borderę...
Borderek rośnie, jak na drożdżach! Czasami sama się dziwię, kiedy tak urósł :) Cały czas dokazuje, jest przyjacielski i wesoły. Mały Gacek jest strasznym odkurzaczem wszystkiego, co da się zjeść, więc zabieramy się ostro za naukę komendy "zostaw" :P


Poza tym uwielbia błoto i rozkoszuje się nim zawsze kiedy tylko nadarzy się okazja!




Niedawno mój Pan Kropek poznał Ekoni i Flopi oraz ich nowy dom i ogród! Psiaki bardzo się zaprzyjaźniły, maluch zwiedził nowe tereny, ładnie relaksował się w obcym miejscu i chętnie pracował! Na pewno nie będzie to ostatnia nasza wizyta :)


Z Luniakiem tymczasem dogadują się bardzo dobrze. Początkowo izolowaliśmy psiaki od siebie, a ich kontakt odbywał się pod ścisłym nadzorem. Obecnie nie ma takiej potrzeby- Luna okazała się ostoją anielskiej cierpliwości, pomimo tego że bezczelność szczeniorka przekracza wszelkie granice! Przykładowo w sytuacji kiedy Luniak pije wodę z którejś miski, a mały jest akurat w pobliżu, zaczyna chłeptać jednocześnie, a nawet próbuje odgradzać naczynie własnym ciałem! Niezmiernie intryguje go klatka starszej koleżanki, wskakuje do niej w trakcie gonitw po mieszkaniu, przekopuje posłanie, podgryza kołderkę, wykrada stare luniane zabawki, choć zaopatrzyłam go w cały arsenał własnych (cudze fajniejsze), pozwala sobie również wpychać się tam, kiedy odpoczywa w niej prawowita właścicielka i zaczepiać ją gryząc i powarkując! Luna także lubi poznęcać się nad jego zabaweczkami, chociaż własnymi nie interesuje się właściwie wcale- dla niej zabawka sama w sobie nie jest fajna, zaczyna być interesująca jedynie podczas współpracy z człowiekiem :) Jej również zdarzyło się myszkować w jego kenelu w poszukiwaniu jakichś lepszych kąsków (Kendo jest tam zazwyczaj karmiony), a raz nawet porwała jego maleńki, szczenięcy Kong z resztką jedzonka w środku, robiąc to bardzo ostrożnie i delikatnie ;)


Fot.: Natalia Karpińska
Podsumowując... Ciekawe jest życie z papisiem szczekającym na włączony telewizor i drapiącym swoje odbicie w lustrze :D Wszystko pięknie nam się układa! Kendo jest przesłodkim szczeniorkiem, choć potrafi pokazać różki ;) Czekamy, co też z niego wyrośnie!

piątek, 24 maja 2013

Pan Kropek wkracza do gry!

A więc muszę oficjalnie ogłosić, że od poprzedniego piątkowego wieczoru jest to blog Luny oraz Kendo :) Szczenior jest już z nami tydzień!


Cóż mogę o nim powiedzieć... Jest małą, słodką, puszystą piranią :D Jak każdy szczeniak bardzo absorbuje uwagę, zdarzają mu się 'wpadki' z siusianiem w domu, lubi urządzić sobie polowanie na ręce... Ale wspaniale się szarpie, jest wesoły i aktywny, powoli uczy się  kontroli zacisku małych szczęk i spania w klatce :) Muszę się pochwalić, że ten mały puszek umie już siadać i kłaść się na komendę, targetować nosem i na chwilę skupiać na mnie swoją uwagę! Nie przeżywał też jakoś bardzo rozstania z mamą, dość fajnie przesypia noce, oszczędzając nam koncertów ;)


Kendo wprowadza też w moje życie kilka nowości i nie chodzi tu wcale o samo posiadanie drugiego psa. Po pierwsze, do tej pory miałam same krótkowłose czworonogi, a mój border ma przecież dłuższy włos ;) Niby to nieistotna różnica, ale jednak! Przede wszystkim zdziwiło mnie to, że maluch wcale nie chce kłaść się na swoim specjalnie zakupionym, mięciutkim kocyku (który stał się raczej jedną z najulubieńszych zabawek :D), woli na gołej stali, lub płytkach :) Ida, mój- można powiedzieć- pierwszy pies, kładła się zawsze tam, gdzie było najgrubiej i najbardziej miękko, Luna podobnie ;) A ten mały Puchatek wyraźnie się pod tym względem wyróżnia!

Amator marchewki! <3
A co mnie najbardziej denerwuje? Bez wątpienia reakcje innych ludzi na spacerach... Po prostu NIE MOŻNA wyjść spokojnie z papisiem na dwór, żeby ktoś nie zaczepił, nie chciał pogłaskać czy nie zacmokał, kiedy właśnie próbuję przywołać malucha... Oczywiście zdawałam sobie sprawę, że szczeniaki budzą powszechny zachwyt, a nawet na początku śmieszyły mnie spojrzenia ludzi na puchatą kuleczkę, ale teraz coraz bardziej mnie to wkurza. Już niedługo trzeba będzie zastosować jeden z 'magicznych' zwrotów typu ,,Proszę nie głaskać, on ma zakaźną chorobę skóry/ wytarzał się w śmieciach/ zjadł kupę!". Mam nadzieję, że to odstraszy potencjalnych głaskaczy ;)


Niewtajemniczonym wyjaśnię- Kendo zwany jest Panem Kropkiem, ze względu na swoje... kropki ;) Jest najbardziej nakrapianym szczeniaczkiem w miocie!


Ostatnie chwile spokoju Luna wykorzystała możliwie jak najlepiej... Zażywając błotnych kąpieli! :D Trzeba jej jednak wybaczyć, szliśmy właśnie na odbiór tego małego, plączącego się pod nogami stworka, a teraz musi znosić jego obecność ;) Na początku zupełnie nie miała do niego cierpliwości i wyglądała na lekko zdenerwowaną nową sytuacją, teraz jednak psiaki do siebie przywykły, a nawet się polubiły i wspólnie harcują po domu! Maleńki Kendo znalazł w Lunie swoją idolkę, bacznie obserwuje wszelkie jej poczynania, a potem próbuje naśladować :D W jego oczach Luniak jest pewnie wspaniałym, dużym, silnym i wszystko umiejącym psem!



Ja zaś na zmianę wyprowadzam jednego i drugiego psa (Kendo po każdym spaniu, zabawie i posiłku... ;)), czasem dwa na raz- gdy mam kogoś (czyt. mamę) do pomocy. Chodzę także na treningi frisbee z Luną. Codzienne obowiązki takie jak na przykład lekcje, nauka, wybór i składanie papierów do liceum również dają się we znaki... Zdecydowanie nie mogę powiedzieć, żebym cierpiała na nadmiar wolnego czasu ;)

sobota, 11 maja 2013

STRAŻNIK NIEBA I Wszystko Jasne :)

Mam dobrą nowinę- rodzina nam się powiększy! Poznajcie Kendo:

Fot.: Szymon Janik

Już za tydzień zawita do naszego domu ten mały, nakrapiany potwór! Ostatni z miotu, z początku trochę niepewny w nowych miejscach, niekonfliktowy, ugodowy piesek rasy border collie. Wyposażenie czeka, jestem zaopatrzona w klatkę, maty do siusiania, mięciutki kocyk, szczeniaczkowy kong, pozostałe zabawki oraz inne niezbędne akcesoria. Szczęśliwymi rodzicami są, znani we frisbowym środowisku, Wena i Arsi  :)
Ogromnym wyzwaniem i jednocześnie zaletą jest fakt, że po raz pierwszy w życiu mogę wychować psa od szczeniaka i będę miała naprawdę duży wpływ na jego rozwój. Wiem, że nie będzie lekko, ale staram się przygotować do roli przyszłej 'mamusi' jak najlepiej ;) Świetne jest też to, że hodowla mieści się dosłownie rzut beretem ode mnie- w tej samej dzielnicy Poznania! W razie jakichkolwiek problemów i pytań mogę liczyć na pomoc i radę Pauli.
Zapraszam na stronę hodowli I Wszystko Jasne oraz blog Weny i Hondy.

Glizda chwilę po przyjściu na świat :)



A Luna żyje sobie spokojnie w błogiej nieświadomości, kogo jej za chwilę sprowadzę do domu ;) Jednak już jutro mamy kolejną wizytę w szczeniaczkowie, na której będzie także ona i pozna osobiście malucha :) Na razie zna tylko 'przyniesiony' zapach papisiów!


niedziela, 28 kwietnia 2013

Fast & Furious!

I znów musiałam zrobić przerwę w pisaniu i komentowaniu blogów... No cóż, szkoła boli. Szczęście w nieszczęściu- egzaminy gimnazjalne mam już za sobą.
Pierwsza dobra wiadomość jest taka, że Luna po swoim  marcowym wypadku całkowicie wróciła do sprawności i znów może poczuć wiatr w uszach lecąc po dysk :) Wprawdzie zostanie jej blizna, ale to mniej istotne.
Drugą pozytywną nowiną jest pewne psio- towarzyskie przedsięwzięcie...
Plany założenia drużyny sportowej chodziły po głowie mnie i Natalii już od pewnego czasu. Na jej działce jest bardzo dużo przestrzeni, miejsce na schowanie przeszkód do agility, a co najważniejsze- teren jest ogrodzony! Mamy więc świetne miejsce na treningi, przynajmniej podczas wakacji, kiedy dojazdy pociągiem nie będą stanowiły wielkiego problemu. Do naszej drużyny dołączyły dwie zapalone psiary z osiedla  ;) I tak powstał... Fast & Furious!

Nasza ekipa to:
Dominika i Luna, Natalia i Cody, Estera i Luna, Ekoni i Flopi!

Pierwszy, porządny trening w pełnym składzie odbył się we wtorek 17 kwietnia. Psiaki dogadują się w miarę dobrze, każdy pokazał już co umie, a nad czym musi popracować. Ja, jak na razie, udzielam rad dotyczących frisbee- oczywiście jeśli chodzi o same podstawy ;)




 


Powstanie naszej drużyny zostało też odpowiednio uczczone... Szampanem Piccolo! :D

W zeszłą sobotę natomiast postanowiłyśmy wybrać się na długi spacer socjalizacyjny do miasta, na który oprócz mnie i Natalii poszła także Dominika z Luną, która, nawiasem mówiąc, tamtego dnia pokochała pływanie! Możemy mieć nadzieję, że dziewczyny jeszcze w tym roku będą reprezentować naszą drużynę w  dog divingu podczas Dog Chow Disc Cup ;)








Na okoliczność zawiązania się naszej zwariowanej drużyny zaopatrzyłyśmy się już w napisy z jej nazwą na juliusy :) Teraz żadna z nas nie będzie mogła nie przyznać się do reszty... ;)


Tak więc czasu na pisanie ostatnio miałam baaardzo mało, a dzieje się u nas proporcjonalnie dużo.
Jak wiadomo wiosna rozgościła się na dobre, kwiaty kwitną, przyroda tętni życiem, bociany nad Polską kołują... pieski, kotki i ptaszki na świat przychodzą...


Zanosi się na niemałe zmiany w życiu moim i Luny. Więcej szczegółów ujawnię w następnej notce!

niedziela, 14 kwietnia 2013

Jak nauczyć psa sztuczki ,,wstydź się"?

Jeden z ulubionych trików Luny, spotykający się zawsze z bardzo pozytywnym odzewem widzów. :) Trudno się dziwić! Czyż psiak nie wygląda uroczo zakrywając łapką pysk? ;> Jest to sztuczka wymagająca precyzji, psów nadpobudliwych (jak osobnik na zdjęciu obok :D) nie pobudzi nadmiernie przy ćwiczeniach, bez obaw mogą wykonywać ją psiaki starsze, z którymi nie można zanadto szaleć.

A jak skłonić naszego pupila do takiego gestu? Cóż, najpopularniejszy jest chyba sposób z karteczką. Naukę zdecydowanie ułatwi kliker. Oczywiście jeśli pies jest z nim zaznajomiony i wie, że kliknięcie oznacza nagrodę. Przy tej sztuczce bardzo liczy się wyczucie czasu i myślę, że bez klikera byłoby trudno ;) Przydatne będą karteczki samoprzylepne, które można lekko przytwierdzać do czoła psiaka. Po chwili powinien spróbować zdjąć karteczkę łapą. Jest to moment, na który czekaliśmy! Natychmiast należy kliknąć (bądź wypowiedzieć pochwałę, np.: ,,tak!") i nagrodzić czworonoga smakołykiem. Krok ten powtórzyć jeszcze kilka razy, po czym przerwać sesję, by pies się nie znudził. Gdy nasz pupil nauczy się, że po próbie zdjęcia karteczki łapą (dotknięcie głowy) otrzymuje nagrodę i chętnie to robi, możemy wprowadzić komendę. Tuż przed każdym ruchem łapy należy wypowiedzieć słowo, np.: ,,wstydź się", kliknąć gdy pies dotyka głowy i nagrodzić go smaczkami. Kolejnym krokiem będzie zdjęcie karteczki. Podczas naszej nauki, na tym etapie sama dotykałam Lunie czasami czoła w miejscu, gdzie wcześniej przyklejałam karteczkę, dzięki czemu przypominała sobie co takiego ma zrobić ;) Następnie wystarczyło już tylko stopniowo przedłużać czas, po którym następowało kliknięcie, by nauczyła się przytrzymywać łapę na czole trochę dłużej. :)


Niektóre psy jednak nie reagują na karteczkę. W takim przypadku można spróbować przykleić pupilowi do nosa plaster szynki lub sera, który wzbudzi w nim chęć zasłonięcia pyska łapką. A czasem najskuteczniejsze jest posmarowanie psu nochala odrobiną masła! :D

Przede wszystkim należy mieć na uwadze, że szkolenie ma być zabawą także dla psa, mówmy więc radosnym głosem i nie karzmy za błędy. Pomyłki mogą oznaczać, że wymagamy od psa na danym etapie za dużo, bądź sesja trwa za długo.

Pozdrawiamy- Estera i Luna!